Karpacz - Karpacz

Po powrocie z Karpacza czułam niedosyt . Trzy dni to za mało. Tym bardziej gdy przebywało się w towarzystwie osób, które bawiły tylko nocne uroki Karpacza. Pewnego dnia szef wezwał mnie do siebie i stwierdził , że w Karpaczu , tak właśnie tam odbędzie kilkudniowe szkolenie o tematyce ściśle związanej z moim wykonywanym zawodem. Oświadczył mi , że moja obecność tam w celu podniesienia kwalifikacji jest niezbędna i nieodwołalna. Zazwyczaj niechętnie odnoszę do takich wyjazdów ale tym razem było inaczej . Karpacz tak,tak, tak. Szef lekko się zdziwił ale był zadowolony. W Karpaczu zostałam ulokowana w świetnym kilku gwiazdkowym hotelu z miłą obsługą i świetnym jedzeniem. Byłam zachwycona. Co prawda musiałam codziennie odsiedzieć kilka godzin na nudnawych wykładach i odczytach ale potem całe popołudnie i wieczór należał do mnie.
Karpacz codziennie odkrywałam ciekawe miejsca tego miasta. Cudowny kościółek Wang i jego niecodzienną drewniana konstrukcję, Muzeum Zabawek, gdzie znów poczułam się dzieckiem czy letni tor saneczkowy Kolorowa , który dostarczył mi niesamowitych wrażeń i dał upust moim emocjom. Udało mi się również pójść na kilka pieszych wycieczek na których podziwiałam piękno karkonoskiego krajobrazu. A wieczorem zamiast iść z kolegami z kursu do hotelowego barku , pływałam w basenie, pociłam w saunie albo leżałam w pachnącej kąpieli w swoim pokoju.Raz zafundowałam sobie nawet odmładzający masaż. Miejsce gdzie nie można się nudzić a także można sie świetnie zrelaksować - tak będę odtąd wspominać Karpacz.
Zobacz również: