Szklarska Poręba - Szklarska Poręba

Do Szklarskiej Poręby jechałam niechętnie. Były ferie i mąż mnie namówił aby wraz z dziećmi pojechać w góry. Mąż jest strasznym fanatykiem nart i spędzanie wolnego czasu na stoku jest jego ulubionym zajęciem. Ja nigdy nie jeździłam i nie miałam zamiaru na stare lata uczyć się tego sportu. Zastanawiałam się Szklarska Poręba latem to jeszcze, można pochodzić po górach ale zimą pewnie nie ma tam nic ciekawego.Całe szczęście zakwaterowaliśmy sie w bardzo miłym (niedrogim) pensjonacie. Mąż na całe dnie znikał na stoku. Dowiedziałam się , że takie maluszki jak moje mogą już uczyć się jeździć na nartach. Były pełne entuzjazmu więc wykupiłam im lekcje u instruktora. Jak się później dowiedziałam w Szklarskiej Porębie działał regularna szkółka narciarska.
Szklarska Poręba w końcu mnie zaskoczyła. A raczej ja ją. Patrząc jak moje dzieci zaczynają sobie świetnie radzić przyszła mi nieśmiała myśl , że może jednak ja też bym spróbowała. Utwierdziłam się w postanowieniu gdy zobaczyłam grupkę starszych osób stawiających pierwsze kroki na nartach pod okiem instruktora. Wykupiłam kilka lekcji w tajemnicy przed mężem. Na początku szło mi opornie. Co chwila lądowałam na śniegu. Ale powolutku...Dzień przed naszym wyjazdem powiedziałam mężowi , że spędzimy go wspólnie. poszliśmy wszyscy na oślą łączkę aby mąż zobaczył czego nauczyły się dzieci. Nie spodziewał sie ,że również mnie zobaczy z nartami na nogach. Był w jeszcze większym szoku gdy zobaczył mnie - największą przeciwniczkę sportów zimowych - zjeżdżającą z dziećmi ze stoku.Obawiam się, że następne ferie też spędzimy w Szklarskiej. Ale tym razem to ja będę namawiać męża na wyjazd.
Zobacz również: